Kim jesteśmy

Beata
Marcin
Staś
i Filip

IMG-17

Beata

Pomysł na stworzenie czegoś, dzięki czemu będę mogła pomagać powstał w mojej głowie już dawno temu, jednak wiadomo, że w pojedynkę nic nie wyjdzie. Czekałam więc, bo wiedziałam, że jeśli to jest dobry pomysł i część mojego planu tutaj na ziemi, to prędzej czy później pojawią się osoby, które będą miały ten sam cel. I tak się stało. Pierwsza rozmowa odbyła się ponad 1,5 roku temu i tak kiełkowały słowa, które wtedy powiedziałam i usłyszałam. A teraz jest! Nasze wspólne dziecko!

Mam na imię Beata i jestem mamą 15-letniego nastolatka z autyzmem – Filipa. Długi czas autyzm był moją zmorą, przekleństwem, karą. Aż w końcu powiedziałam STOP! Nie chcę tak więcej! Zaczęłam walczyć o siebie, Filipa i resztę mojej rodziny! Zaczęłam akceptować autyzm, a to dało mi spokój wewnętrzny! Mogłam w końcu odnaleźć siebie, swoje pasje, swoje ja. Nie umiem myśleć o autyzmie w kategoriach zła, czy kary. Już nie. Teraz postrzegam to jako prezent, o którym musiałam zadecydować, czy mi się podoba, czy nie. Wybrałam to pierwsze. I posypały się zmiany: Filip nagle zaczął znacznie lepiej funkcjonować, nasza rodzina zaczęła żyć, a ja znalazłam pasję w uczeniu się i pomaganiu innym.

Kim jestem

Jestem pedagogiem,oligofrenopedagogiem, terapeutą, konsultantem metody PSR/TSR w trakcie certyfikacji, mediatorem. Jestem też matką nie tylko dal Filipa, ale i dla Stasia, jestem żoną Marcina, przyjaciółką, koleżanką. W wolnej chwili pomagam innym Kobietom w ich rozwoju osobistym, zawodowo prowadzę firmę Centrum Terapii i Mediacji FRENO i pracuję z dziećmi niepełnosprawnymi jako terapeuta.

Kim jestem w Fundacji

Z racji mojego wykształcenia i życiowego doświadczenia ( z nas 3 jestem najstarsza stażem niepełnosprawności 😀 ) będę zajmowała się szeroko pojętym tematem terapii i rehabilitacji naszych neuronietypowych podopiecznych,będę pilnowała, by terapia była skrojona na miarę potrzeb danego dziecka, a nie na zasadzie „mamy to bierzcie co dajemy”. W procesie rehabilitacji i zdrowienia dzieci ważne jest też, by rodzice i rodzeństwo były w zgodzie z tym co się dzieje w ich życiu, dlatego będę udzielała pomocy indywidualnej i w formie warsztatów dla tych grup.

Mam nadzieję, że nasza praca będzie dla Państwa widoczna i zechcecie śledzić nasze losy, a może od czasu do czasu wesprzeć nas w naszych działaniach! Szukamy do pomocy ludzi kreatywnych, podchodzących do życia z pasją i szukających przygody!

Ewa
Jarek
Anastazja
i Julek

neuronietypowi-slajder3

Ewa

Moja przygoda z niepełnosprawnością zaczęła się wraz z pojawieniem się naszej córki Anastazji. Urodziłam wcześniaka w 27 tygodniu ciąży z wagą 405 gramów. Oczekiwanie na chwilę, w której „mamy być gotowi” trwało 7 tygodni i sprawiło, że w naszym życiu nic nie jest już takie samo. Podróżując do szpitalnego inkubatora, ciągle przychodziła mi myśl o kolorach w życiu: „I need colours of my life”. Potrzebowałam kolorów i je otrzymałam. Córka po pół roku mogła iść z nami do domu. Droga do jej zdrownienia nie była łatwa. Nadal trwa. Ale już wiem, że dzięki mojej córce odkryłam swoje powołanie.

Kim jestem w Fundacji

Jestem etatowym pracownikiem jednej z największych korporacji w branży internetowej w Polsce. Zdobyłam doświadczenie w zarządzaniu biznesem, w koordynacji projektów i pozyskiwaniu źródeł dochodu. Wiem jak wyliczać budżety, wyznaczać cele, KPI i temu podobne. Poznałam trochę marketingu, trochę dobrej obsługi klienta, współpracy z partnerami, ale najbardziej w sobie cenię aktywność w działaniu. Jestem osobą operatywną i przedsiębiorczą.

Kiedy zastanowiłam się nad tym, w jakich okolicznościach poznałam moją córkę i czego nauczyła mnie jej historia walki o życie, stwierdziłam, że moim powołaniem jest pomoc innym. Wiem, że właśnie po to Anastazja pojawiła się w moim życiu. Abym w końcu to dostrzegła. Zamierzam więc wykorzystać cały swój talent do tego, by poprzez działalność fundacji pomagać potrzebującym. Tu mam wartości, które cenię w życiu najbardziej.

Chcę pomagać innym dzieciom i ich Rodzinom w osiągnięciu zdrowia i szczęścia. Niepełnosprawność dziecka nie jest wyznacznikiem szczęścia. Chcę kolorować z Wami Wasze życie, jeśli tylko mi na to pozwolicie.

Paulina
Andrzej
Paweł
i Piotrek

IMG-19

Paulina

Jestem mamą dwóch wspaniałych synów: Pawełka, lat 9 i Piotrka, który ma 15 lat. Gdy Pawełek skończył 4 lata stwierdzono u niego zespół Aspergera. Skończyła się dla nas sielanka, cudowne życie bez problemów. Nigdy nie pomyślałam, że coś takiego mnie spotka. Wychowywałam zdrowe dziecko, a tu nagle okazuje się, że jednak nie do końca. Mój świat się zawalił! Kiedy wracam do tych chwil nadal mam łzy w oczach. Diagnoza lekarzy, terapie, bieganina, szukanie pomocy i przede wszystkim moja myśl: „skąd ja na to wezmę pieniądze i siły?” Zostałam z tym sama, a to nie było łatwe. Każdy mówił mi, że diagnoza jest błędna, że wymyślam, że powinnam odpuścić, bo on nie wygląda na niepełnosprawnego, a ja robię z niego kalekę na siłę. To wszystko bolało. Bardzo! Mój mąż nie mógł zrozumieć, dlaczego jego zdrowy syn, który rozwijał się książkowo, nagle stał się innym dzieckiem niż jego rówieśnicy. Problemy piętrzyły się z każdej strony. W pewnym momencie powiedziałam DOŚĆ! Nie poddawałam się i walczyłam dalej o moje dziecko, małżeństwo i Rodzinę. Życie mnie nie głaskało, dlatego nie chciałam, żeby jeszcze Pawełek na tym ucierpiał. Wspólnie zaczęliśmy brać udział w terapiach, aby każdy z nas wiedział, jak wspierać dalszy rozwój Pawełka. To nas zbliżyło jeszcze bardziej! Z każdym dniem, miesiącem, rokiem było coraz lepiej: „Kiedy szczęśliwy dom, wszystko staje się piękniejsze!” U nas to działa! Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że jestem kobietą spełnioną, szczęśliwą matką i żoną. Niepełnosprawność syna odmieniła nasze życie na lepsze, dlatego podjęłam decyzję, że czas zacząć pomagać innym i oddać to co dostałam. Życie z niepełnosprawnością nie musi oznaczać życia w smutku, bo cierpienie nie jest potrzebne dzieciom. Trzeba wspierać się z każdej strony i w żadnym wypadku nie należy traktować niepełnosprawności jako KARY! To dar od Boga, który ubogacił nasze życia, postawił nowych, wartościowych ludzi na naszej drodze. Życie jest piękne, trzeba tylko pozwlić sobie na to, by to dostrzec!